poniedziałek, 27 sierpnia 2012

4th, dream a little dream of me


PERSPEKTYWA LIAMA

Wszedłem do łazienki z której wybiegła Judith bo miałem potrzebę wypuszczenia z siebie tych litrów soku który dzisiaj wypiłem. Gardło mnie boli ale chociaż nagraliśmy partię mego wokalu na płytę, TAK, cieszy mnie to niesamowicie bo mogę sobie teraz chwilę odpocząć. Umywszy dłonie obejrzałem się w poszukiwaniu ręcznika.. niech to szlag! żadnego nie ma. Muszę nauczyć chłopaków prania bo w innym wypadku zarośniemy brudem. Na koszu zauważyłem jakiś kawałek materiału - To ręcznik - ucieszyłem się przedwcześnie widząc, że to sweter Judith. - Ah no tak - westchnąłem - wybiegła w tym zwykłym, poliestrowym podkoszulku, który w idealny sposób podkreślał jej jędrne piersi - pomyślałem po czym przetarłem oczy by stracić z przed oczu jej widok. Nigdy w życiu tak nie myślałem o kobiecie, chodzi mi o ten fizyczny pociąg. Jestem Liam Payne, a nie Harry Styles.
- Dziewczyno! Co ty ze mną wyprawiasz?! - krzyknąłem głośno podnosząc ręce w błagalnym geście do Boga
- Liam, wiedziałem, że jesteś dziwny - usłyszałem głos Louisa. Obróciłem się w jego stronę, machnąłem ramionami i wyszedłem z łazienki ze swetrem w ręku.


+++++++++++++++++++


- Bella, dlaczego ty zawsze wplątujesz się w tarapaty? - usłyszałam ciepły głos mego wujka Bruna. To właściciel ekskluzywnego lokalu ze striptizem, który pomaga mi w ciężkich chwilach. Zawsze gdy mam problem, biegnę do niego.. uwierzcie mi, jestem stałym bywalcem tego miejsca. Patrzyłam się na jego czarne włosy, jest strasznie podobny do mojego ojca.
- Bruno, nie wiem co się ze mną dzieje, nie panuję nad swoimi emocjami - westchnęłam upijając ze szklanki kolejnego łyka napoju. Spojrzał się na mnie badawczo by po chwili wkurwić mnie do granic możliwości:
- Piękna, ktoś Ci się bardzo podoba i miesza w twojej główce - uśmiechnął się subtelnie widząc moją złość na twarzy, jednak po chwili spoważniał - Dlaczego tak strasznie się boisz uczuć?
- Bo nigdy ich nie doznałam. - odparłam bez zastanowienia stwierdzając tak naprawdę fakty. Wyjęłam papierosa z kieszeni i odpaliłam go. Bruno wziął papierosa z mojej ręki i sam go zaczął palić. Po paru buchach oddał mi go i patrzył się na mnie. Nie mam bladego pojęcia o co mu chodzi, ale ten typ jest jednym z niewielu, który otwiera mi oczy szeroko. W końcu się odezwał:
- Judith, jesteś piękną, utalentowaną i zabawną dziewczyną. Skoro Cię wzięli do tej roboty, to jesteś im potrzebna i zacznij czuć się potrzebną. Wracaj tam do nich, dopiero 21. Powiedz im, że musiałaś nagle spotkać się ze swoim wujkiem bo źle się poczuł. Ogarnij się w końcu, jesteś genialna. - starł z mojego polika pojedynczą łzę, która niechcący spłynęła mi po twarzy, przytulił i dał mi kuksańca w bok. Uśmiechnęłam się szeroko, zaszłam jeszcze na chwilę do garderoby tancerek po ramoneskę z frędzlami i wyszłam z lokalu by ponownie wrócić do domu chłopców.




Wszędzie w domu była cisza i spokój, jak nigdy. Liam zamknął się w pokoju by móc spokojnie porozmawiać z mamą, Harry oglądał jakiś film z Louisem w salonie, Niall powiedział by mu nie przeszkadzać co wiązało się z jednym - ogląda porno do snu. Zayn palił papierosa na tarasie. Weszłam na podjazd, czułam się jakaś taka natchniona, taka zadowolona! Zapukałam do drzwi, po chwili otworzył mi je Malik z papierosem w zębach, wpatrywał się we mnie gdy zdejmowałam buty, nic nie mówił, widział w moich oczach wszystko, spowrotem wrócił na taras a ja weszłam do kuchni po szklankę wody. Przeszukiwałam moc szafek, ale za cholerę nie mogłam znaleźć tej odpowiedniej. Talerze, półmiski, miski, miseczki, dupeczki i inne kuchenne sprzęty. Wreszcie gdy otworzyłam odpowiednie drzwiczki, westchnęłam głęboko, ścierając z czoła strużkę potu. Wlawszy sobie wodę do jasnoniebieskiej szklanki, rozglądnęłam się po kuchni. Pięknie urządzona, ten cudny kolor mnie zachwycał za każdym razem gdy wchodziłam do pomieszczenia (kuchnia: http://th.interia.pl/30,bd0e0f3e14698868/meble2.jpg). Po podnieceniu postanowiłam rozgościć się w domu i skoczyć pod prysznic. Wbiegłam po schodach, potykając się o własne nogi. Otworzyłam dębowe drzwi do mojego pokoju, zdejmując ubrania i rozrzucając je po podłodze *zawsze tak robię. Wleciałam pod gorący prysznic, używając swego ulubionego, arbuzowego żelu. Po chwili higieny dla mego ciała, wskoczyłam w szary szeroki dres i czerwony top, związałam włosy w dobieranego warkocza i doszłam do wniosku, że to czas na obejrzenie całego domu. Przechadzając się po korytarzu odkryłam pierwsze drzwi, były lekko uchylone, a że mam na ogół wyjebane na regulaminy weszłam do pomieszczenia. Ujrzałam piękne ściany w kolorze wina, duże, bordowe łóżku a na łóżku laptopa na którym leciał film porno. Zaśmiałam się w głos po czym usiadłam wygodnie do oglądania, z łazienki wyszedł Niall....


PERSPEKTYWA NIALLA

Stanąłem jak wryty i zabrakło mi śliny w ustach. Ona siedziała sobie wygodnie wpatrując się uważnie w ekran, co chwila uśmiechając się do siebie. Nie wiedziałem co mam zrobić. Zaprosiła mnie gestem bym usiadł obok niej na łóżku. Jestem nieśmiałym chłopcem, chodziłem do męskiej szkoły i jeszcze uczę się obcowania z kobietami, tym bardziej ajak ona, wyuzdanymi. Na miękkich nogach podszedłem do łózka i usiadłem jednym półdupkiem na materacu czerwieniąc się jak burak...


- Hej - złapałam go za ramię a ten jak oparzony odskoczył na podłogę - to nic wstydliwego, że lubisz filmy porno. Ja też je lubię - odpowiedziałam uśmiechając się ciepło do chłopaka i nachylając się z łóżka, wyciągając rękę w geście pomocy wstania z ziemi. Odetchnął głęboko i usiadł nie odzywając się, w końcu wydusił:
- Dlaczego tu weszłaś? To mój pokój.
- Chciałam zobaczyć gdzie co jest, a poza tym - wstałam z łóżka i kierowałam się w stronę drzwi - mam w dupie zakazy i lubię naruszyć od czasu do czasu czyjąś prywatność oglądającą dobre pornole - trzasnęłam drzwiami i dalej poszłam sobie oglądając dom. Zeszłam na dół, telewizor wyłączony, w kuchni ciemno. Najwidoczniej wszyscy już pokładali się do snu. Weszłam do ogrodu, zapalić papierosa. Zrobiło się strasznie zimno i zaczęła padać lekka mżawka, ale kończyłam moją truciznę napawając się ciężkim dymem. Wbiegłam po skończeniu do kuchni i za cholerę nie mogłam znaleźć światła. W pewnej chwili poczułam mocne pociągnięcie za warkocz i dwie silne dłonie na moich biodrach. Zostałam popchnięta na kuchenny blat. Jego dłonie powędrowały wzdłuż moich pachwin, pieszcząc moje miejsca intymne. Byłam tak mocno przytrzymana, że nie mogłam dowiedzieć się kto mi to robi. Szarpałam się z nim, w pewnym momencie czując jak moje łono zaczyna mi wrzeć. Jego prawa dłoń powędrowała wolno wzdłuż linii bioder, włożył mi rękę w dresy, pieszcząc palcami moje wargi sromowe przez bieliznę. Lewą ręką przyciągnął mnie mocno za warkocz, łapczywie całując moją szyję. Poddałam się mu... Ciągnął coraz mocniej a mnie temperatura wzrastała coraz bardziej, jego prawa ręka czyniła cuda. Poruszyłam się lekko do góry i dołu, czując z tyłu jego stwardniałe przyrodzenie przyspawane do mojej pupy. Wszystko zaczęło się dziać coraz szybciej i intensywniej. Jego pociągnięcia były mocniejsze, moje ruchy szybsze. W momencie gdy szczytowałam, usłyszałam jego zasapany szept "dziękuję" i poczułam mocne perfumy o zapachu drzewa cedrowego i lawendy, gdy twarzą przytulił się do mojej szyi. Opadłam z sił na blat, nie miałam siły się podnieść, to było najlepsze co mnie spotkało w ostatnim czasie! Wiem, że to chore tak myśleć o 'prawie' gwałcie ale czy ktoś powiedział, że jestem normalna? Kiedy odwróciłam się do blatu tyłkiem nikogo za mną nie było. Przerażona rozglądnęłam się po kuchni. Na podłodze zauważyłam czerwoną bransoletkę...




_________________________________________________
he he no i macie pierwszy, chory, erotyczny wątek. nie wszystkim Wam może się to podobać ale taka jest moja wizja i nie mam zamiaru kolorować chłopców i także nie zmienię Judith ;)

dziękuję za komentarze, mało ich no ale jestem cierpliwa i mam nadzieję, że będzie ich więcej!

wasza Judith, xoxo






poniedziałek, 23 lipca 2012

3rd chapter, it's all about money

Zamknąwszy drzwi na klucz, usiadłam na krześle które stało obok lustra. Czy mi się przesłyszało czy ten gówniarz powiedział mi, że mnie naprawi?! Jak on śmie, ma dopiero 18 czy ileś tam lat. Myśli, że może mieć wszystko? HA, TAKIEGO WAŁA. Boże, co ja rozkminiam.. - szepnęłam sama do siebie, chowając głowę w dłonie, które miałam oparte o kolana. Po chwili natłoku myśli, zdjęłam platformy z nóg i poszłam do swojego pokoju by móc położyć się na moim cudownym łóżku z czarną pościelą.


Chłopcy weszli do domu. Lou z Harrym zanieśli pijanego Nialla do łóżka zaś Ziam poszli do kuchni, by napić się wody. Zayn spoglądał na Liama wlewającego wodę do kubka. Wydawało mu się, że chłopak robi to od jakichś 2h. Liam odstawił dzbanek z wodą i wpatrywał się w zamyślonego Czarnego, który wkońcu odważył się odezwać:
- Wiesz.. staliśmy się dla siebie najlepszymi przyjaciółmi.
- Tak, wiem i to piękne, że są ludzie na których możesz liczyć o każdej porze dnia i nocy. - Liam uśmiechnął się ciepło do przyjaciela po czym kontynuował - To niesamowite jak wszystko się pozmieniało, co? 'One Direction' stają się sławni.. Mamy tylu ludzi, którzy pomagają nam spełniać nasze marzenia. Simon, cały managment, ochrona, styliści, fotogra.. - westchnął głęboko, połykając łyka wody. Zayn był jakiś nieswój, dopiero słysząc ostatnie słowo otrząsnął się i przerwał w połowie słowa koledze:
- Spodobała Ci się - burknął w stronę Payne'a po czym otworzył drzwi w kuchni które prowadziły na ogród i zapalił papierosa opierając się o futrynę. Twarz chłopaka nagle zmieniła swój kolor na lekko różowy.
- Jest ładna, sympatyczna, trochę nieokrzesana ale.. człowieku, czy ty widziałeś co ona wyprawia z aparatem, z jaką pasją robi nam zdjęcia, dzięki niej możemy się wiele nauczyć, jak pozować, jak dobrze wyglądać, dopiero zaczynamy Zayn, przyda nam się taka pomoc.
- Tobie chodzi tylko i wyłącznie o jej pomoc? HAHAHAHHAA - ryknął śmiechem Czarny, zaciągając się kolejnym buchem. Liam stał trochę speszony ale pewny swojego, w końcu tu chodzi o biznes - Ta dziewczyna to sexbomba, widziałem jak na nią patrzysz. Pff, zresztą, wszyscy tak na nią patrzymy.
- Wszyscy? Czyli Tobie też się podoba? - z cwaniackim uśmiechem Liam podszedł do Zayna i zgasił mu papierosa w popielniczce. Ten zaś ominął sprytnie chłopaka, sięgnął po swoją szklankę z wodą i wychodząc z kuchni krzyknął w stronę przyjaciela stojącego przy futrynie drzwi " Człowieku, ta dziewczyna nas poróżni.. JUST SAYIN' " Machnął ręką i wyszedł z kuchni. Liam został sam. 


MINĘŁA NOC

Wstałam z łóżka, sięgając w tym samym czasie po butelkę wody. Spojrzałam na zegarek, eh, dopiero 7. Nie będę się kładła spowrotem, nie spierdolę sobie pierwszego dnia mojej nowej pracy. Odkryłam kołdrę i usiadłam na łóżku. Zimne powietrze musnęło me nogi, zobaczyłam gęsią skórkę. Szybciutko złapałam szlafrok i pobiegłam do łazienki w celu wzięcia gorącego prysznica. Ułożenie outfitu nie zajęło mi dużo czasu, wręcz przeciwnie, poranne złożenie stroju zajmowało mi ok. 15 minut góra. (tu link: OUTFIT1). Zaparzyłam sobie kawę i z wielkim kolorowym kubkiem w penisy kroczyłam do salonu gdzie był telewizor. Włączyłam kanał muzyczny 'trace' po czym sięgnęłam po małą folietkę w której było białe cudeńko. Rozsypałam co nieco na szklany stół, wyrównałam kreskę kartą do bankomatu, która leżała obok 20£ po czym wyczyściłam solidnie blat nosem. Oparłam się o kanapę parę razy jeszcze wciągając powietrze przez nos, by porządnie przeczyścić zatoki. Sięgnęłam kawę i włączyłam pilotem wieżę która stała pod telewizorem. Z głośników poleciało 'The Prodigy - Fire (sunrise version)'. Wygodnie usadowiłam się by poczekać chwilę na działanie amfetaminy. Tak, trochę sobie frykam. To gówno pomaga mi żyć z rana, inaczej wyglądałabym jak śmierć w trampkach i wyciągniętym swetrze z niedobranym make-up'em. Gdy poczułam pierwsze fale działania, wzięłam kubek i wyszłam na balkon zapalić papierosa. Moje ulubione to czekoladowe djarumy, uwielbiam ten aromat czekolady w filtrze, choć nie pogardzę też zwykłymi, ruskimi papierosami z mety, których właścicieli znałam bardzo dobrze, jeszcze przed tym, gdy nie było mnie stać na kawę ze starbucks'a. Zaciągając się papierosem ktoś nagle krzyknął z dołu 'BIIIIIITCH'. Zdziwiona popatrzyłam która godzina, 8:30. Na dole z reklamówką stał mój przyjaciel Alex. Pobiegłam otworzyć mu drzwi domofonem. Otworzyłam mu drzwi wejściowe, przywitałam go buziakiem w usta a następnie poszliśmy do kuchni sączyć kawę. Alex pracuje w 'Bershka' więc musi wyglądać nieziemsko i tak też było, jak wszystkim wiadomo, pracownicy muszą mieć nieskazitelne przekurwacudowne garnitury. Alex ma to szczęście, że odziedziczył spadek bo dziadku którym się opiekował:
- Więc kochana, opowiadaj jak było na imprezie! 
- Alex, tu nie ma czego opowiadać. To tylko moja praca. Było sympatycznie. Wypiłam trochę, całowałam się z piękną włoszką, poznałam chłopców i wróciłam do domu - nerwowo stukałam palcami o kuchenny blat co dało się zauważyć Alexowi
- Znowu frykałaś? - spojrzał się na mnie z pod byka, byłam pewna, że zrobi mi awanturę za fetę - GDZIE JEST?! - krzyknął i z uśmiechem na twarzy pobiegł do salonu. Roześmiałam się głośno i włożyłam kubek do zmywarki. Wrócił z salonu z powiększonymi źrenicami i usiadł spowrotem przy stole - No więc tak jak się pytałem.. a co to ja właściwie się pytałem?
- O to gdzie jest amfetamina.
- Ah nie, nie, chodziło mi o to, jak wyglądają Ci chłopcy. Przystojni?
- Sam oceń.. - przewróciłam oczami i pokazałam mu mój aparat na którym były zdjęcia z premiery PREMIERE OF NARNIAS movie - Alex, przestań się ślinić! - zabrałam mu aparat i położyłam jak najdalej jego dłoni.
- Mmmmm, ten po środku skradł mi mojego penisa, możesz mu to przekazać?
- Jesteś ohydnym pedałkiem.
- A ty oziębłą suką z 20cm wibratorem w szafce nocnej - odpowiedział mi szybko i przytulił mocno łapiąc mnie za biodra od tyłu - kocham Cię wariatko, oby Ci się udało spełniać marzenia jak robisz to od dłuższego czasu, zasłużyłaś na to - szepnął mi do ucha odchylając włosy z mojej szyji. 
- Weź, bo jeszcze pomyślę, że nagle stałeś się hetero! - odepchnęłam go po chwili stania wtulona w niego
- Co ty mordo, homo do końca świata i jeden dzień dłużej - Wyszczerzył swe nieskazitelnie białe uzębienie i wyszedł do łazienki. W tym czasie ogarnęłam trochę mieszkanie, wzięłam torbę, schowałam do niej: aparat, papierosy, klucze od domu - same najpotrzebniejsze rzeczy do życia. Poczekałam na Alexa i razem wyszliśmy z mego lokum, każde w swoją stronę-  on do 'Bershki' a ja do nieszczęsnego domu 'One Direction'...




W DOMU CHŁOPCÓW



Simon wszedłszy do domu był zszokowany. W domu było czysto, co u nich było świętem gdy któryś z nich podniósł z podłogi brudne spodnie, czy nieświeżą koszulkę. Wypuścił ze swoich objęć swojego yorka, po czym kroczył w stronę kuchni w której chłopcy jedli grzecznie śniadanie:
- Chłopcy, co się stało temu domowi? 
- Nic, mamy taki porządek od piątku - uśmiechnął się do miski Niall, dalej zajadając płatki i zagryzając je boczkiem. Żaden z nich nie przejmował się dietą Irlandczyka, on tak je a gdzie to mieści? Nikt nie wie. Jedzenie to jego miłość, hobby. Może nie hobby, bo jednym z nich prócz grania na gitarze jest także oglądanie filmów pornograficznych przed snem. Skąd to wiem? Dowiecie się wkrótce.. Nagle wszyscy usłyszeli głośne pukanie do drzwi, Harry zeskoczył ze stołka przy kuchennym barze i pobiegł w podskokach otworzyć je:
- Hej Judith, proszę wejdź! - usłyszałam powolny głos loczka po czym przytuliłam go na powitanie bo tak robię gdy witam się z ludźmi. Ten odwzajemnił mi przytulaska i wyszczerzył by gestem prowadzącym do kuchni mnie zaprosić do pomieszczenia w którym wszyscy byli. Simon wytłumaczył mi wszystkie warunki w jakich będę pracowała. Całe dnie spędzam z chłopcami, jeżdżę z nimi do radia na promocję ich pierwszego singla, spędzam czas w tym domu w którym mieszkają, jeżdżę do telewizji, generalnie spędzam większość swego czasu z nimi. Mam możliwość nocowania w tym domu, specjalnie dla mnie został przygotowany pokój gościnny na pierwszym piętrze. Zajmuję się uwiecznianiem rozwoju 1D i generalnie, ja sama także będę uczyła chłopców jak pozować by nie wyjść źle na zdjęciu, jak unikać paparazzi, jak nauczyć się z nimi żyć, kamuflować się przed nimi. Dostaję pokaźną sumkę za spełnianie swoich marzeń. Jeśli spodoba mi się ta praca i jeśli będę ją wykonywała sumiennie wtedy mój kontrakt zostanie przedłużony o rok, więc pierwsze pół roku to można by powiedzieć mały sprawdzian dla mnie. Zostałam poprowadzona na górę by obejrzeć swój przyszły pokój. Otworzyłam dębowe drzwi po czym zobaczyłam pięknie mieniące się srebrno-pudrowe tapety na ścianach, piękne łóżko z białą pościelą, na przeciwko łóżka telewizor plazmowy na ścianie. Najbardziej spodobały mi się różnego rodzaju świece porozstawiane na stoliku nocnym i szafkach. Jednakże najbardziej byłam zaskoczona białym notebookiem firmy 'Apple' który stał przy czarnym biurku, zawsze o takim marzyłam. 



W TYM SAMYM CZASIE




- Wchodzić czy nie? Co mam zrobić? - stałem pod jej drzwiami i zastanawiałem się nad tym, czy wejść do tego pokoju - Po co ja w ogóle tu jestem? - w mojej głowie kłębiło się tysiąc myśli na sekundę. Poprawiłem ręką swoje czarne włosy, chuchnąłem w zamknięte dłonie w celu sprawdzenia oddechu po czym zapukałem. Usłyszałem ponętne 'Proszę' więc wszedłem do pokoju. Siedziała przy biurku, oglądając notebook'a. Jej duże usta wesoło uśmiechały się do ekranu a oczy świeciły się jak dwa świetliki. Nie mam pojęcia co ta dziewczyna ma w sobie, każdemu z nas 'coś' się w niej podoba. Co mnie się podoba? Jeszcze nie wiem, ma w sobie jakieś magiczne moce, jakieś pole siłowe przez które każdy z nas chce się przedrzeć. Usiadłem na łóżku i uśmiechałem się widząc jej szczęście na twarzy:
- Dziękuję  za prezent - powiedziała uśmiechając się nieziemsko w moją stronę
- Nie ma za co, pomyśleliśmy, że to Ci pomoże w rozwoju twojej kariery no i że będziesz mogła pracować, tutaj w domu, by móc wyrabiać się z materiałami. Wiemy, że w redakcji także robisz reportaże, więc pracy masz dwa razy tyle co normalni pracownicy.
- Dlaczego mówisz w liczbie mnogiej? Jesteśmy tu sami, nie ma z nami twoich kolegów - spoglądnęła na mnie wyciągając z torebki paczkę papierosów - Palisz?
- Sporadycznie, z Tobą zapalę - odpowiedziałem pewny siebie wyciągając rękę po papierosa. Wyciągając go sobie z paczki dotknąłem opuszkami palców jej skóry, nasze oczy natychmiast spotkały się i poczułem niesamowity gorąc w okolicach podbrzusza. Jej oczy płonęły, ale ciało było obojętne na mój ruch - Przepraszam.. - szepnąłem i natychmiast otworzyłem drzwi balkonowe by móc wkońcu zaciągnąć się dymem. 


Rechotałam w środku z powodu Zayna. Był taki nieśmiały. Zresztą, Ci chłopcy są tacy słodcy. Nie mogę się powstrzymać od sprawdzania ich charakterów, to taka fajna zabawa. Paliliśmy razem papierosy, opowiadając sobie co nieco o naszych życiach. Ten mały arab jest całkiem ciekawy i przystojny. Wyszliśmy z balkonu i zeszliśmy na dół by móc wyjść z domu i zacząć nowy dzień pracy. 


Jadąc z nimi busem, zauważyłam jak strasznie są zafascynowani tą całą sławą, jak cieszą się tym, że biegną za nimi fanki, jak strasznie zależy im na tym, by móc przytulić każdą z nich, podpisać plakat czy zrobić zdjęcie. W międzyczasie dużo żartują między sobą. Często stroją sobie żarty z Nialla, Harry zanudza swoimi 'ciekawymi' historiami, Zayn od razu zasypia, Liam bawi się swoim smartphonem a Louis spogląda w okno, śmiejąc się od ucha do ucha. To naprawdę ciepły chłopak, ma wokół siebie niesamowitą, ciepłą aurę przy której chcą być wszyscy. Zapatrzyłam się na niego i nie byłam świadoma tego jak lustruję go swoim wzrokiem, dopiero po chwili zorientowałam się, że ten wpatruje się we mnie po chwili pytając: 
- Hej, uważaj bo się zakochasz! - machnął teatralnie głową na której ułożyły się włosy
- Co ty, mi to nie grozi. - odpowiedziałam obojętnie, przewracając oczami
- Nie ma czego się bać - zaśmiał się i wrócił do rozmowy z Harrym, odwracając się do mnie plecami. Dzień minął przyjemnie, trochę nudziłam się z nimi w tym studiu, w którym nagrywana jest płyta, ale przyznam szczerze, spodobał mi się repertuar, który mi przedstawili.




WRACAJĄC DO DOMU

Dostałam zaproszenie na kolację do domu 1D. Weszłam pierwsza frontowymi drzwiami i pognałam do kuchni w celu zrobienia sobie kawy. Otwierałam i zamykałam szafki trzaskając nimi. Klnęłam pod nosem, nie mogąc znaleźć cholernej kawy, po której mogłabym się uspokoić. Działanie amfetaminy zeszło godzinę temu, akurat kiedy wsiedliśmy do busa, więc jakoś to wytrzymałam. Kiedy w końcu znalazłam kawę i zasypałam ją sobie pobiegłam do łazienki, wpadając na Liama zdejmującego buty. Po chwili znalazłam w łazience i wyjęłam biały proszek, by móc zażyć mojej dawki energii. Wzięłam głęboki oddech i mogłam wrócić spowrotem do życia. Zdjąwszy sweter, zostałam w białym podkoszulku  i wyszłam do żywych. Przed drzwiami czekał na mnie nie kto inny jak Daddy Direction:
- Przepraszam - chrząknęłam patrząc w podłogę, nie może zauważyć moich oczu. Modliłam się o to w duchu, na próżno.. 
- Masz takie duże oczy - powiedział cicho, podnosząc moją twarz za podbródek
- Hej! Co ty sobie wyobrażasz, naruszasz moją prywatność ! - warknęłam wpatrując się w jego prześliczne, brązowe tęczówki - Ranyyyy, jakie ty masz piękne oczy.. - wyszeptałam zapominając o tym, że jeszcze przed chwilą opierdalałam go za moją prywatność. Roześmiał się głośno, jednak po chwili, stał przede mną poważny:
- Widzę co tu się dzieje, dlaczego to robisz?
- Co takiego robię? 
- Wciągasz jakieś białe świństwa
- Słucham?! - roześmiałam się głośno - a ty gówniarzu co możesz wiedzieć na ten temat?
- Głupi nie jestem, widzę rzeczy, których chłopcy nie zauważą. Dlaczego? 
- A co Cię to obchodzi, zejdź mi z drogi i nie wkurwiaj mnie. - odepchnęłam go mocno i szybkim krokiem kroczyłam w stronę schodów po których zeszłam i rzecz oczywista wyszłam z impetem z ich domu. 




Gdy uciekałam słyszałam za głową głos Liama, który krzyczał, że 'nikomu nic nie powie' ale to jest nieistotne bo byłam w drodze do miejsca w którym znajdę spokój i ciszę. No może nie tak całkiem. Dlaczego uciekłam? Bo jakiś obcy mi człowiek nie będzie mi mówił jak mam żyć, dlaczego i za ile i na dodatek czemu tak drogo.. Wysiadłam z taksówki i odpaliłam papierosa krocząc w stronę zapuszczonego budynku. Tak mogłoby się wydawać, bo w środku były luksusy pierwsza klasa. Usiadłam na wielkiej czarnej kanapie. Kelner przyniósł mi szklankę whisky z cytrynką. Machnęłam ręką na zawołanie a po chwili stała przede mną piękna, włoska piękność.........


__________________________________
*jeju, 4 obserwatorów po dopiero dwóch rozdziałach? tak strasznie się cieszę i dziękuję Wam za to bardzo bardzo mocno :) 
*wię, że będę musiała pracować bardzo długo na renomę zajebistego opowiadania ale warto, dla czytelników, dla Was !
*jak widać Judith się rozkręciła. Możecie się domyślać, że może ją coś łączyć z Liamem ale lubię kręcić Wam w główkach więc zobaczycie co będzie dalej